wtorek, 18 sierpnia 2020

Koronka, czyli zaszufladkowani

Fabryka włókiennicza. Biuro projektowe.
Pracownica, nazwijmy ją panią Elą, pokazuje swojemu szefowi projekt koronki. Szef zatwierdza ów projekt i rozkazuje wdrożyć go do produkcji. Koronka jest biała, lekko sztywna, ma 15 cm szerokości. Dostaje roboczą nazwę – gipiura.
Wkrótce z taśmy schodzą jej pierwsze metry, potem całe szpule. Wreszcie trafia do sklepów.
Niebawem w sklepie dostrzega ją krawcowa, nazwijmy ją panią Małgosią. Pani Małgosia szyje w swoim niewielkim zakładzie krawieckim głównie firany i zasłony. Uznaje, że owa gipiura byłaby doskonałą ozdobą do białych firan. Kupuje ją i niedługo potem spod jej ręki wychodzą przepiękne aranżacje okienne. Szybko zdobywa klientki. Reklamuje się też w Internecie. Przybywa jej zamówień. Pani Małgosia jest bardzo z siebie zadowolona.
Niestety, jak większość rzeczy na tym świecie, jej pomysły zostają jednak skradzione. Coraz to któraś ze szwaczek, jeśli nie usiłuje ją w czymś naśladować, to bywa że podrabia jej projekty w skali 1 do 1.
Powstaje wręcz moda na firany obszyte gipiurą. Co druga gospodyni domowa szczyci się posiadaniem ich w swoich oknach.
Ostatecznie okazuje się, że pani Małgosia staje się prekursorką nowego trendu w szyciu białych firan. Kobieta niewątpliwie ma powód do dumy, mimo że nie wpadła wcześniej na pomysł, aby zastrzec prawa autorskie.

Kilka ulic od domu pani Małgosi mieszka inna młoda kobieta, nazwijmy ją, Justyną.
Justyna ma dwadzieścia parę lat i uwielbia modnie się ubierać. W  jednym ze sklepów z pasmanterią znajduje białą gipiurę. Koronka bardzo jej się podoba. Postanawia ją kupić i obszyć nią górę letniej bluzki, a dokładnie, zakończyć nią falbankę wieńczącą ową górę bluzki. Bluzka jest w stylu hiszpańskim. Całość więc wygląda ładnie. Dodatkowo koronka podkreśla jej hiszpański styl.
Jest lato. Justyna właśnie ma w planach wakacyjny wyjazd nad morze. Uznaje, że bluzka-hiszpanka w sam raz nadaje się na spacery brzegiem morza lub rozgrzanymi o tej porze roku ulicami nadmorskiej miejscowości. Pakuje ją wiec do torby podróżnej. Kilka godzin później paraduje w niej po deptaku, wśród tłumów wczasowiczów, przynajmniej tej żeńskiej części, budząc podziw i zazdrość. Niejedna z pań zapewne chciałaby mieć taką samą bluzkę w swojej kolekcji. Justyna jest zadowolona z siebie i ze swojego pomysłu.

Przy budce z lodami spotyka panią w średnim wieku. Pani, nazwijmy ją, panią Klarą ,nie wiedzieć czemu przygląda się wnikliwie Justynie. Jej zainteresowanie budzi szczególnie bluzka-hiszpanka. Justyna czuje na sobie jej wzrok i zaniepokojona tym pyta:
- Coś nie tak? Ubrudziłam się?
- Ależ nie! Wszystko dobrze, tylko ta gipiura…
Justyna ogląda gipiurę przy falbance, ale niczego osobliwego nie zauważa. Nie rozumie, czemu jej rozmówczyni jest zafrapowana koronką. Dopytuje kobietę o powód zainteresowania owym skrawkiem materiału. Pani Klara chętnie odpowiada:
- Pani wybaczy, ale ta gipiura nie pasuje do bluzki. Gipiurą obszywa się białe firanki…. – słyszy z ust obcej kobiety.
Justyna jest zaskoczona słowami kobiety.
- Ależ to tylko koronka. Co za różnica, gdzie jest przyszyta? – dziwi się.
I słusznie, bo nieprawdą jest, jakoby nie pasowała do jej bluzki. Wręcz przeciwnie, wygląda pięknie i zmysłowo. Justyna przypomina sobie, że podczas kupowania owej gipiury nie wiedziała, ile dokładnie będzie jej potrzebowała i kupiła nieco za dużo. Okazało się, że starczyło jeszcze na obszycie niewielkiego obrusiku, który zresztą również prezentował się świetnie, czemu dawali wyraz znajomi zapraszani na herbatę.
Tymczasem słyszy, że obszywa się nią tylko firanki. Burzy się więc, i słusznie. Postanawia przekonać kobietę, że nie ma racji. Kobieta obstaje jednak przy swoim. Jest przekonana, że gipiura może być tylko i wyłącznie przy firankach.
- Ależ, droga pani, nawet suknie ślubne mają obszycia i staniki z gipiury – Justyna przywołuje, jak jej się wydaje, argument nie do obalenia.
Nie dla pani Klary, bo choć częściowo się z nią zgadza, to nadal uważa, że akurat ten konkretny 15 centymetrowy biały kawałek koronki ma inne przeznaczenie. Jest do firan! Koniec i kropka!

Może to wszystko nudne i mało znaczące. Pewnie tak. Ale pokazuje nam, jak potrafimy czasem zaprogramować swój tok myślenia i jak trudno pogodzić się z tym, że wcale nie musi być tak, jak to widzimy.
Niektórzy z nas mawiają, że „ktoś się na coś zafiksował”. I to chyba jest najwłaściwsze określenie.
To trochę tak, jakby powiedzieć o takich samych gwoździach przy okazji wieszania obrazów na ścianach: „Ten gwóźdź jest do tej ściany, a ten drugi do tej drugiej ściany”. Gwoździe podobne są do siebie jak dwie krople wody i można je użyć w różnych miejscach i na wiele sposobów. Oczywiście są też gwoździe o szczególnym przeznaczeniu i użyte w innym miejscu po prostu nie będą pasować. Ale nie o takich gwoździach, ani o takich koronkach tutaj mowa.

A gdyby tak pani Małgosia nie wpadła wtedy na pomysł, żeby gipiurą obszyć białą firankę?
Ciekawe, czy w ogóle byłaby wtedy jakaś reakcja nieznajomej kobiety, nazwanej przeze mnie Klarą, tej spod budki z lodami? Zapewne nie.

A gdyby tak krawcowa, pani Małgosia, wpadła wtedy na pomysł, żeby gipiurą obszyć na przykład poduszki albo pościel, a nie firanki? Zapoczątkowałaby być może nową modę pościelową.

A gdyby tak Justyna, zamiast bluzkę, obszyłaby gipiurą torebkę albo parasolkę? I nagle okazało się, że to ona jest prekursorką nowego trendu w modzie?

 A jak ma się do tego wszystkiego pani Ela z fabryki włókienniczej? Gdyby tak wtedy zamiast gipiury, wymyśliła coś kompletnie innego?

Ot, taka reakcja łańcuchowa…. A na jej drodze kilka szufladek. Którą wybierzemy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

KĄCIK POLITYCZNY

  Zdjęcie: Pixabay Nie o politykę bynajmniej tutaj chodzi, a o zwykłe przyjęcie imieninowe. Na myśl o tym, że zbliżają się imieniny męża, Wa...