poniedziałek, 30 czerwca 2025

TROCHĘ TO IRYTUJĄCE

 








Zdjęcie: Pixabay

Zaczęło się! Cały rok cisza. Żadnych postów, memów, ani nawet jednego lajka pod postami znajomych. Czasem wręcz chciałoby się do tego kogoś zadzwonić i zapytać, czy przypadkiem ciężko nie zachorował, albo dowiedzieć się u źródła, czy jeszcze żyje.
Ale w końcu przychodzi taki moment, że wszystko samo się wyjaśnia. Lato.
Nagle na Twoim Facebooku aż roi się od setek zdjęć z zagranicznych wojaży. Kto tylko może przechwala się fotkami z wakacyjnych kurortów. Nie ma przy tym znaczenia, że czasem zbyt obszerna tusza wylewa się z kąpielowego stroju, na widok której , delikatnie mówiąc, pojawia się grymas na naszych twarzach. U mężczyzn, tak zwany piwny brzuszek, a raczej ogromnych rozmiarów brzuszysko, tudzież sflaczała skóra, bynajmniej nie wzbudza wstydu w prezentującym swoje „wdzięki”. Liczą się drinki w rękach, potężne desery lodowe, palmy i morze w głębi kadru. Czasem rodzinna fotka przed lotniskiem przesądza o tym z kim i dokąd się ten ktoś udaje na wakacje.
A potem to już leci jak z procy. Wszystko udokumentowane i wszystko umieszczone na Facebooku. A co! Niech się inni napatrzą na co nas stać!
Nie ma też znaczenia, że inni użytkownicy tegoż Facebooka czy Instagrama codziennie z trudem przedzierają się przez lawinę tego typu zdjęć z podróży naszych co poniektórych znajomych, aby dostrzec na nim coś innego.
Większość tych zdjęć można podciągnąć pod jeden wspólny mianownik. Z reguły są na nim osoby, które przez cały rok harują od świtu do nocy. Dodatkowo nie zarabiają wcale kokosów.
Ci, którzy zarabiają, nie chwalą się takimi zdjęciami. Łatwo się domyślić dlaczego tak się dzieje.
Ktoś patrzący na to wszystko z boku, mógłby powiedzieć: „Przecież im się to słusznie należy! Właśnie za ową harówkę.” I ma rację.
Tyle że harujemy wszyscy. W taki czy inny sposób, ale jednak ciężko pracujemy.
Dlaczego więc jedni się przechwalają, a inni nie?
Niedawno wyjaśniła mi to w prosty sposób pewna znajoma, której słowa tu przytoczę.
„Bo oni nie mają w życiu niczego innego. Widziałaś kiedykolwiek jakieś ich zdjęcia z teatru, z wystawy, z ciekawej imprezy? O operze nawet nie wspomnę. Nawet ze zwykłego kina?”
Rzeczywiście – nie widziałam. Dodam jeszcze, że także nie słyszałam, by do takich przybytków kiedykolwiek się udawali. O książkach w ogóle chyba nie należy tu dyskutować. Może chociaż jakaś gazeta? Chyba też nie.
Na co dzień mają pracę, wychowywanie dzieci, kredyty, zakupy w Biedronce.
Przychodzi lato i wszystko zmienia!
Na krótko, ale jednak. Wreszcie jest się czym pochwalić! Jedno wielkie szaleństwo. Czasem przez tydzień, czasem przez dwa tygodnie. Potem już tylko szara rzeczywistość...

KĄCIK POLITYCZNY

  Zdjęcie: Pixabay Nie o politykę bynajmniej tutaj chodzi, a o zwykłe przyjęcie imieninowe. Na myśl o tym, że zbliżają się imieniny męża, Wa...