czwartek, 14 sierpnia 2025

NIE CHCĘ CZUĆ SIĘ POTRZEBNĄ

 

Zdjęcie: Pixabay

- Wcale nie chcę czuć się potrzebną – Emilia usiłowała uświadomić swojej znajomej, Marcie, że przychodzi w życiu taki czas, iż chce się już żyć tylko dla siebie.
Tymczasem Marta obstawała przy swoim.
- W głębi duszy każdy tak czuje, nawet, jeśli tego nie okazuje. Zarzekanie się nic tu nie zmieni. Zobaczysz, jeszcze kiedyś wspomnisz moje słowa!
Marta, podobnie jak Emilia też była emerytką. Tyle że od kilku lat. Jej rodzina mieszkała daleko i rzadko ją odwiedzała. Z mężem rozwiodła się wiele lat temu. Nic więc dziwnego, że być może czuła się osamotniona. Stąd różnice w odczuciach w temacie samotności czy osamotnienia, bo to jednak nie to samo.
Każda rozmowa Emilii ze znajomą w tej kwestii doprowadzała ją do frustracji. Uważała bowiem, że Marta nie stara się, żeby zmienić swoją szarą rzeczywistość. Nawet nie chciała jej odwiedzić, choć wielokrotnie ją zapraszała, wymawiając się często prozaicznymi sprawami. A to miała katar, a to musiała wypielić w ogródku marchewkę. Deszcz, serial w telewizji, który namiętnie oglądała, akurat w tym czasie zaplanowane prasowanie czy inne czynności domowe, wszystko stawało jej na przeszkodzie. Najlepiej byłoby, gdyby w ogóle nie musiała ruszać się z domu. Za to oczekiwała od innych telefonów i odwiedzin. Zapomniała, że to działa w dwie strony?
Nic więc dziwnego, że znajomi przestali się nią interesować, a ona sam czuła wokół siebie ogromną pustkę. Jeśli naprawdę chciała poczuć się potrzebną, miała ku temu wiele okazji. Trzeba było tylko wyjść ze swojego kokonu i rozejrzeć się naokoło. Na pewno coś by się znalazło.

Emilia natomiast była w dokładnie odwrotnej sytuacji. O niczym innym nie marzyła, jak tylko o tym, by nikt niczego do niej nie chciał. Ona sama i niczym nie zmącony spokój. Jednym słowem, sielanka, która z pewnością pozwoliłaby jej odpocząć i nieco zregenerować nie tylko nadszarpnięte siły, ale także zdrowie.
Właśnie minął trzeci rok, odkąd została emerytką. Miała dorosłe dzieci, wnuki i wiecznie zrzędzącego męża, którzy stale czegoś od niej oczekiwali. Jakby przez te wszystkie lata nie miała dość wymagających, czasem wręcz upierdliwych szefów, opieki nad dziećmi, wiecznych wymagań męża i pozostałych członków bliższej i dalszej rodziny. Rodzina, której członkowie stale czegoś od niej potrzebowali. Od codziennego przygotowania posiłków począwszy (teraz już tylko dla siebie i męża): śniadanie, obiad, kolacja, jedna kawa, druga kawa, trzecia kawa, herbatka, deser i tak dalej. A to jakieś imieniny, a to czyjeś urodziny, zakupy, sprzątanie, pranie, prasowanie. Czasem czyjaś choroba, która spędzała jej sen z powiek. Mogłaby tak długo wyliczać. Zresztą, każda mężatka dobrze to zna. No i wnuki. Temat rzeka. Babcia stale potrzebna.
Gdzie tu czas na bezczynność i samotność? Gdyby ktoś zapytał o jej marzenia, bez wahania odpowiedziałaby, że jej największym marzeniem jest zdrowie własne i najbliższej rodziny oraz… święty spokój. Wstaje rano i nic nie musi!
Ale o marzenia Emilii nikt nie spytał. Przypadek? Raczej brak wdzięczności.
A pro po marzeń...
Nie była w stanie zapomnieć pewnego przykrego dal niej momentu, kiedy spytała męża, czy wie jakie ma marzenia. Odpowiedź była druzgocąca.
- A jakie ty możesz mieć marzenia? - odparł, jakby zaskoczony tym, że śmiała w ogóle je mieć.
W głowie Emilii na stałe zagościła też inna myśl. „Moje marzenia to do siebie mają, że się raczej nie spełniają”.
Święty spokój zatem wciąż pozostawał w sferze marzeń.
Ciągle była komuś po coś potrzebna. Może więc już dość poświęcania się w imię czegoś i dla kogoś?
Emerytura miała być dla niej pewnego rodzaju wyzwoleniem od tych wszystkich problemów i... błogim lenistwem. To miał być czas dla niej. Wolność, spokój, swobodny wybór w kwestii każdego nowego dnia, których przecież coraz mniej miała przed sobą. Świadomość tego ostatniego sprawiła, że chciał przeżyć je jak najlepiej, ale nade wszystko, po swojemu.

Toteż nie do końca rozumiała, czemu Marta tak upierała się przy stwierdzeniu, że każdy człowiek chce czuć się potrzebnym, a już na pewno w starszym wieku. Przecież na dobrą sprawę Marta nie była osobą samotną. Nadal miała rodzinę i znajomych. No właśnie...
Trzeba było tylko odnaleźć do nich drogę. Nawet, jeśli kurzem zasypał ją wiatr historii.
Jest też przecież tyle innych dróg...


KĄCIK POLITYCZNY

  Zdjęcie: Pixabay Nie o politykę bynajmniej tutaj chodzi, a o zwykłe przyjęcie imieninowe. Na myśl o tym, że zbliżają się imieniny męża, Wa...