Zdjęcie: Pixabay
Mam wielu znajomych i
krewnych. Tak jak i inni. Nic odkrywczego.
Część z nich
nienawidzi Niemców. Część z kolei nienawidzi Ukraińców. Jeszcze
inni Żydów, Arabów itd. Też nic odkrywczego.
Na tym
nienawiść w Polakach się nie kończy. Nienawidzimy siebie
nawzajem. Gdyby było inaczej, nie byłoby tyle sąsiedzkich kłótni,
waśni między rodzeństwem, podkładania sobie nóg w pracy. Nie deptano by takich autorytetów jak Wałęsa czy Owsiak, ludzi, którzy potrafili zjednoczyć miliony Polaków. Przykłady można by wyliczać bez końca.
Gdyby tak spytać
krewnych lub znajomych za co konkretnie ich nienawidzimy, byłyby
trudności z odpowiedzią.
Ale Polska to przecież KATOLICKI
kraj!
Niestety, tu można upokorzyć każdego, bezpodstawnie oskarżyć, zniszczyć mu życie, za wyjątkiem oczywiście biskupów, księży i coraz liczniejszej rzeszy tzw. Katoli, którzy wiecznie i z byle powodu mówią o obrazie ich rzekomych uczuć religijnych.
Pan Bóg mówił, że WSZYSCY ludzie są RÓWNI. NIE NALEŻY NIKIM POGARDZAĆ, SZKALOWAĆ, A EWENTUALNE WINY WYBACZAĆ.
Bóg
swoje, Polacy swoje.
Kiedyś spytałam jedną z moich
znajomych za co konkretnie tak bardzo nienawidzi Żydów. Nie
potrafiła odpowiedzieć na pytanie. Odpowiedź brzmiała: „Bo to
są źli ludzie”.
- Zrobili coś złego twojej rodzinie? Tobie,
może rodzicom, może dziadkom? - spytałam. - Czy wasza rodzina
miała przez nich jakieś kłopoty?
- Nie, ale przecież ogólnie
wiadomo, jacy są Żydzi – odparła wówczas moja rozmówczyni.
-
Nie znam osobiście żadnego Żyda. Może mi coś o nich opowiesz? -
spytałam.
Zamiast tego poczęstowała mnie kilkoma niewybrednymi
epitetami, z których najdelikatniejszy brzmiał: Jesteś
naiwna!
Inna moja znajoma ma uprzedzenie do Niemców. Nie ma
przy tym dla niej znaczenia, że Niemcy, którzy tyle krzywd
wyrządzili Polakom już dawno nie żyją. Nie chce słuchać, że
ich wnuki chciałyby, aby między tymi dwoma narodami na dobre
zapanował pokój.
O tym, że Bóg, w którego tak mocno wierzy,
mówił: „WYBACZAJCIE, ABY I WAM WYBACZONO”, też nie chce
słyszeć. Krzyczy stale i przy każdej okazji „Oddajcie, co
zrabowaliście!”, Naprawcie krzywdy!
O tym, że są krzywdy,
których naprawić się już nie da, oczywiście jej wiadomo.
Jednakże zaszczepiona w niej z dziada pradziada nienawiść do
Niemców trafiła na podatny grunt i wydaje plon obfity, czego
absolutnie nie chce przyjąć do wiadomości.
-
Czy w twojej rodzinie zginął ktoś z rąk faszystów? - spytałam
kiedyś.
Długo się namyślała, zapewne usiłując sobie
wygrzebać coś z pamięci, w końcu odparła:
- W mojej nie, ale
sąsiedzi rodziców stracili syna.
- A coś wam zrabowano podczas
II wojny światowej? Jakieś kosztowności, pieniądze, może coś
innego?
- U nas na szczęście nie było co rabować, bo moi
dziadkowie byli biedni i posiadali zaledwie hektar pola i starą
chatę (przy wschodniej granicy Polski) – usłyszałam
wtedy.
Bynajmniej nie chciałam i nie chcę wybielać win
popełnionych przez nazistów. Powinni za to odpowiedzieć. Ale czy
akurat ich wnukowie i prawnukowie, tego nie jestem pewna.
Wiem
jedno. Nie mam pojęcia, co robił mój dziadek czy pradziadek. Nie
wiem jakim był człowiekiem. Może też nie był dobrym człowiekiem,
ale nie chciałabym odpowiadać za jego winy. Niby z jakiej
racji?
Nawet, jeśli kogoś w przeszłości skrzywdził,
czemu ja miałabym za niego przepraszać, albo oddawać coś, co
komuś zabrał, a czego ja nie mam i nigdy na oczy nie widziałam? I
skąd mam wiedzieć, czy rzeczywiście tak było? Czy nie zrobił
tego ktoś inny, obarczając winą za to mojego dziadka?
Wczoraj
zobaczyłam na Facebooku kilka memów, które umieściła tam
koleżanka na temat Ukraińców. Były przykre. Można ich lubić
albo nie, ale z pewnością ona sama nie chciałaby być teraz na ich
miejscu. A odnosiły się właśnie głównie do
teraźniejszości.
Kiedy spytałam jej w prywatnej wiadomości, co
konkretnie złego zrobili Ukraińcy jej albo jej rodzinie, że tak
bardzo ich nienawidzi, nie odpisała.
Może nie była w stanie
wymienić, bo nic takiego nie miało miejsca, a może po prostu
nienawidzi ich, bo też dziadkowie i rodzice zaszczepili w niej
nienawiść do tego narodu? Tego się już nie dowiem. Dzisiaj
odkryłam, że moja „dociekliwość” zaowocowała wyrzuceniem
mnie z grona znajomych owej koleżanki.
No cóż, jakoś to
przeżyję.
Nie mniej jednak ciężko żyć ze świadomością, że
Polska to KATOLICKI KRAJ, a tak dużo w niej ludzi pełnych
nienawiści.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz