Zdjęcie: Pixabay
W każdym razie niewiele.
Zaczęło się! Znowu mamy
paradę twarzy wiszących głównie na płotach i drzewach.
Wiadomo,
wybory do rad gmin i powiatów.
Barwne plakaty kandydatów
niekiedy wiszą w miejscach, gdzie absolutnie wisieć nie powinny,
gdyż zasłaniają widoczność kierowcom skręcającym w boczne
drogi i ulice. Ponadto, bywa że często rozpraszają ich uwagę. Ale, czy którego z kandydatów to obchodzi?
Na plakatach w większości
te same twarze. Trwa wielka bitwa, głównie o stołki, i co za tym
idzie, o pieniądze. Zarobić można na tym całkiem nieźle. A co
potem, czyli po wygranej? Ano, bywa różnie. Kandydaci, a później
radni, nie zawsze rzetelnie przykładają się do swojej
pracy.
Osobiście znam pewnego pana, nie mieszkającego w żadnej
z miejscowości, które reprezentuje w Radzie Powiatu, ani też nie
słyszałam i nie widziałam, by kiedykolwiek nieprzymuszony i z
własnej woli się w nich pojawił. Chyba że trzeba przeciąć jakąś
wstęgę, przywitać ministra lub inną osobistość, dokonać
otwarcia jakiejś uroczystości. Co do tej ostatniej, to jest to
podwójnie opłacalne, bo przy okazji można załapać się na
gościnę i dobrze sobie podjeść.
Znam też pewną panią, która
lwią część swojej kadencji uczestniczyła w
spotkaniach/zebraniach Rady Powiatu przez Internet. Nie do końca
było to z jej winy, bo niestety zachorowała. No cóż, siła
wyższa. Rodzi się jednak pytanie, czy w tej sytuacji nie powinien
ktoś ją zastąpić? No bo jak można zajmować się sprawami
mieszkańców przez Internet? W wielu wypadkach trzeba przecież
pojechać i na miejscu przyjrzeć się zgłaszanej przez nich
sprawie.
Tyle że w przypadku zastępstwa pojawiłoby się
kolejne pytanie: Komu w tej sytuacji wypłacić należną tej pani
dietę?
A co ze sprawami dręczącymi mieszkańców, z dziurawymi
drogami, brakiem kanalizacji i problemami, którymi na co dzień
mierzą się mieszkańcy miast i wsi? W obu przypadkach bywało
różnie, ale najczęściej nie tak, jak sobie mieszkańcy tego
życzyli.
Zadrżałam, gdy całkiem niedawno znów zobaczyłam
plakaty z ich zdjęciami...
O wieku wielu kandydujących osób
lepiej nie wspominać. Choć niektórzy przy pomocy photoshopa sporo
się odmłodzili. Oj, i to bardzo! Zmarszczki takie wygładzone...
Jeszcze trochę i wyglądaliby prawie jak w czasach liceum!
A
teraz coś, że tak powiem, z własnego podwórka, czyli z mojej wsi.
Otóż niedawno dowiedziałam się, że jednak z kandydatek do Rady
Powiatu ma kryminalną przeszłość. Na swoim koncie ma wyrok i
kilkuletnią odsiadkę za kratami. I to bynajmniej nie za wypadek
drogowy czy inne drobne przestępstwo.
Byłam w szoku, akurat nie
znam tej pani. Gdy jedna z internautek zapytała, dlaczego nikt tego
nie kontroluje (nie ma rozeznania w tej kwestii), jej post
natychmiast zniknął z przestrzeni internetowej razem z innymi
postami wyrażającymi zdziwienie w tym temacie. Tajemnicą pozostaje
na czyje polecenie.
Rzekomo mamy wybór. Możemy po prostu na nich
nie głosować. Czy oby na pewno to coś da, skoro większość z
nich jest na początkach list? Wszyscy wiemy jak to wygląda w
praktyce.

