Zdjęcie:: Pixabay
Polacy nie chcą w swoim kraju muzułmanów. Czy słusznie? Trudno powiedzieć. Życie nie jest bowiem czarno-białe. Ma wiele odcieni. Ich życie także.
Nie jest moim zamiarem bronić racji tych osób, którzy ich nie chcą, ani tych, którzy patrzą na nich łaskawym okiem. Mamy przecież demokrację (podobno jeszcze mamy) i każdy ma prawo do swoich wyborów.
Dziwi mnie jednak, choć już nie powinno, dlaczego przyjmujemy wobec nich tak wrogą postawę i postrzegamy jako jedno wielkie zło. Czyżby u nas nie było terrorystów, gwałcicieli, morderców, pedofilów, ludzi na usługach różnych grup przestępczych?
Wystarczy wziąć do ręki pierwszą z brzegu gazetę, albo zajrzeć do Internetu. Włos staje na głowie. Przestępstwo goni przestępstwo. I to wszystko o nas, o Polakach, tych złych oczywiście.
Problem drugi. Pogarda. Gardzimy ludźmi o innym kolorze skóry. Uważamy, że jesteśmy od nich lepsi, bo mamy ładniejszy kolor skóry... I to by było na tyle.
Ale jakoś nie przeszkadza nam oglądanie ich telenowel, i to w hurtowych ilościach.
Mam na myśli tureckie seriale, od których roi się w polskiej telewizji.
Podglądamy w nich ich życie. Chętnie „zaglądamy do łóżek”, śledzimy ich zachowania, nastroje, życiowe perypetie. A wszystko to w kontekście takiej a nie innej religii, której są wyznawcami.
Seriale to „pikuś”, nie wszyscy przecież je oglądają.
Ale za to większość rodaków uwielbia odwiedzać muzułmańskie kraje. Bo tam przecież jest ciepło i miło. Wyjeżdżamy więc co roku na urlop, ba, nawet na weekend, do Turcji, Maroka, Tunezji, Zjednoczonych Emiratów... Poopalać się, odpocząć od szarości dnia codziennego.
Przyjmują nas najlepiej jak potrafią, pomijając fakt, że po części jesteśmy dla nich źródłem utrzymania. Uśmiechają się do nas, podsuwając pod nos swoje rarytasy. Częstują przepięknie podanymi daniami, słodyczami, oferują nieraz za przysłowiowe grosze swoje ręcznie wykonane wyroby. Nie przeszkadza to oczywiście Polakom przywozić je do kraju i niejednokrotnie całkiem sporo na nich zarabiać.
Nie brzydzimy się wówczas ich kolorem skóry. Nie ma znaczenia wtedy, że przepięknie udekorowane danie podaje nam ręka innego koloru niż nasza. Nie wzdrygamy się na widok muzułmanina, który sprzedaje nam precjoza własnoręcznie wykonane, albo podaje butelkę wody mineralnej, gdy na ulicy doskwiera nam wysoka temperatura podczas zwiedzania ich miast, tudzież na plaży.
Dlaczego więc w kraju zachowujemy się inaczej?
Pozostawiam to pytanie bez odpowiedzi. Część z nas potrafi na nie odpowiedzieć.
A tym, którzy nadal się zastanawiają, radzę przypomnieć sobie stare powiedzenie, które brzmi: „Lepiej budować mosty niż wznosić mury”

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz