czwartek, 25 maja 2023

EGO

 



Miejsce akcji: niewielka miejscowość na Podbeskidziu.

Mieszka tu pewien pan w średnim wieku. Nazwijmy go panem Jarosławem. Ów pan w swoim środowisku w gruncie rzeczy cieszy się dobrą opinią. Wśród lokalnej społeczności jest kimś, do kogo zawsze można  zwrócić się o pomoc w trudnej sytuacji. Ma szerokie znajomości w kręgach miejscowych notabli, i nie tylko.
Za swoje, powiedzmy, przysługi, nigdy nie oczekuje wdzięczności, a tym bardziej nie czerpie z nich korzyści materialnych.
O takich ludziach jak pan Jarosław w dzisiejszych czasach mawia się, że są prawie niespotykani, albo… nawiedzeni.
To drugie określenie bywa krzywdzące, ale nie należy zbytnio się temu dziwić. Zło dzisiaj ma dobrą passę, dobro niekoniecznie. U pana Jarosława  wszystko jest okay, zgodnie z dekalogiem i jego własnym sumieniem. Jest jednak pewne ale. Mężczyzna bowiem, choć z sercem na dłoni, ma nazbyt wybujałe ego. Przejawia się to tym, że jego przechwałkom nie ma końca. Zarówno w kwestii tego, kogo osobiście zna, jak i tego, czego może dokonać. I choć rzeczywiście może wiele, ciągłe jego przechwalanie się często bywa uciążliwe dla jego rozmówców.
„Ja” pana Jarosława przewija się zazwyczaj przez cały czas wszelakich dyskusji, a że ma o sobie wielkie mniemanie, niekiedy bywa trudne do zniesienia.

W tej samej miejscowości, kilkanaście domów dalej mieszka inny mężczyzna, niemal jego równolatek. Nazwijmy go panem Stanisławem. I choć ego pana Stanisława jest równie wielkie jak wspomnianego wcześniej mężczyzny, to jednak różni się zasadniczo.
Pan Stanisław też mógłby wiele zdziałać na różnych polach. Tyle że nie chce. Wybrał życie przysłowiowego trutnia, człowieka, który wszystko wszystkim ma za złe i uważa, że to jemu państwo polskie powinno dopłacać do tego, że w ogóle żyje. Wielokrotnie pytany o to, dlaczego tak właśnie myśli, odpowiada zawsze tak samo: „Bo jemu się należy!”. Zaś na pytanie, dlaczego mu się należy, usłyszeć można: „Bo on żyje uczciwie i nie kradnie, a reszta to złodzieje”.
Polemika z takim człowiekiem jest bez sensu. Lepiej nie zniżać się do jego poziomu i po prostu odpuścić. Tyle że za jego wielkie o sobie mniemanie zapłacić muszą inni podatnicy, bowiem pan Stanisław jest częstym gościem tzw. Opieki Społecznej, a jego wielkie ego „ledwo mieści się w drzwiach” tejże instytucji.

Przy sąsiedniej drodze prowadzącej do jego domostwa wybudowała sobie niewielki dom pewna kobieta. Nazwijmy ją panią Janiną. Cicha, skromna, pracowita. Właściwie nic nie można by jej zarzucić. Niestety, pani Janina ma niską samoocenę, co nie pozwala żyć jej pełnią życia. Zawsze cicho, zawsze na szarym końcu, gdzieś w przysłowiowej mysiej norce.
O jej ego można by rzec, że właściwie go nie ma, albo jest gdzieś poniżej zera. Nawet, gdy od czasu do czasu zdobywa się na odwagę, żeby o sobie tu i ówdzie przypomnieć, bywa zakrzyczana lub zignorowana. Jest za słaba, by, jak mawia, walczyć z wiatrakami. Tyle że nie o wiatraki tutaj chodzi, ale o ewidentny brak siły przebicia.
Przyczyną takiego stanu rzeczy był jej nieżyjący już mąż, który sprowadzał ją do roli służącej. I nawet teraz, gdy od dawna go nie ma, pani Janina nadal nie potrafi wyzwolić się z tej patowej sytuacji, do której została latami przymuszana.

Wynika z tego niezbicie, że nasze EGO można zdusić lub dla odmiany wygenerować do niebywałych rozmiarów.Trudno zdecydować, czy to kwestia genów, czy też raczej otoczenia.
Nie zmienia to faktu, że przecież wszyscy czasami jesteśmy trochę EGOcentrykami, bywa że i EGOistami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

KĄCIK POLITYCZNY

  Zdjęcie: Pixabay Nie o politykę bynajmniej tutaj chodzi, a o zwykłe przyjęcie imieninowe. Na myśl o tym, że zbliżają się imieniny męża, Wa...