Zdjęcie: Pixabay
Miejsce akcji: gdzieś w południowej Polsce. Małe miasteczko, jakich wiele w naszym kraju.
Mieszka tu pani Pola, kobieta w
wieku około pięćdziesięciu lat. Miła, życzliwa, sympatyczna osoba. Na co dzień
zajmuje się krawiectwem. Ma swoją niewielką firmę, w której powstają głównie
sukienki, spódnice i bluzki, które potem sprzedawane są do butików. Ale od
czasu do czasu szyje też jakieś drobiazgi. Na przykład przeciwcovidowe maseczki
na twarz, kuchenne fartuszki, letnie czapki na plażę i wiele podobnych rzeczy.
Pani Pola ma konto na Facebooku, na
którym często prezentuje swoje wyroby. Ile i czy w ogóle za pośrednictwem
Facebooka udaje jej się coś sprzedać, trudno powiedzieć. Ktoś jednak chyba jej
pozazdrościł. A może miał inne powody, żeby nie lubić kobiety, gdyż
prawdopodobnie, tak podejrzewa sama pani Pola, zgłosił to do administratora
owego portalu Kto wie, czy nie zasugerował, że jest to reklama firmy
krawieckiej, za którą kobieta nie uiściła odpowiedniej kwoty na rzecz
właściciela portalu, choć powód mógł też być zgoła inny. Efekt tego był taki,
że jej konto zostało zawieszone. Nie wiadomo na jak długo. Zmartwiło ją to,
podobnie zresztą jak jej wiernych znajomych, śledzących od lat jej fotki i
wiadomości.
W tej samej miejscowości mieszka pani
Sabina, niemal jej równolatka. Pracuje w przedszkolu i samotnie wychowuje kilkunastoletniego
syna. Kobieta także posiada konto na Facebooku. Co więcej, interesuje się modą
i ogólnie kobiecym wyglądem. Prócz tego uwielbia brać udział w różnego rodzaju
konkursach, w których przede wszystkim można wygrać coś, co kobiety lubią
najbardziej. Czyli ciuszki, kosmetyki, buty, biżuterię.
Pani Sabina ma to do siebie, że
wiadomościami o konkursach, a także licznymi w nich wygranymi dzieli się ze
swoimi znajomymi na Facebooku. Tym sposobem na jej stronie aż roi się od zdjęć
sukienek, butów, biżuterii, itp. Czasem jest tego tak dużo, że innym użytkownikom
i zarazem znajomym kobiety trudno jest się przedrzeć przez lawinę zdjęć, żeby
móc dotrzeć także do wiadomości od innych osób. Bywało że ten i ów zwracał jej na
to uwagę w komentarzach na stronie. Niestety, kończyło się to wyrzuceniem delikwenta
z kręgu znajomych. Skądinąd wiem, że wiele osób zablokowało panią Sabinę, by
nie zaśmiecać sobie Facebooka. Ktoś kiedyś napisał jej pod jednym z postów, że
jest uzależniona od konkursów… Oj, to dopiero się działo! W Realu pani Sabina
potrafiła odwdzięczyć mu się, głównie wulgaryzmami.
Kobieta wścieka się niekiedy, bo jej konto na Facebooku często jest blokowane
przez administratora. Jak można się domyślić, za sprawą zgłoszenia przez kogoś „życzliwego”,
który uzna jej publikowanie niezliczonych fotek z ciuchami za rozsyłanie spamu.
Takie bowiem komentarze pojawiały się w przeszłości na jej stronie, i prośby w
stylu: „nie rozsyłaj spamu”. Ale nie reagowała.
Gdy kobieta na jakiś czas ma zablokowane konto, w przenośni i dosłownie, jest
na głodzie. Dalej co prawda może uczestniczyć w konkursach na innych stronach w
Internecie, ale nie może już pochwalić się koleżankom swoimi wygranymi.
Niedaleko owej pani mieszka pan Zdzisław.
Mężczyzna jest emerytem. Dawniej zajmował się ogrodnictwem, głównie uprawą
kwiatów. Miłość do kwiatów nie przeminęła u niego wraz z wiekiem. I choć sam
już nie ma siły, by dalej zajmować się ich uprawą, podziwia je nadal w
Internecie.
Dorosłe dzieci założyły mu konto na Facebooku i teraz tam dzieli się zdjęciami
przeróżnych i zarazem pięknych, kwietnych okazów. I trochę przypomina w tym
panią Sabinę. A mianowicie umieszcza ich tak potwornie dużo, że wśród nich giną
wszystkie inne wiadomości, pozostawiane tam przez innych znajomych.
Pan Zdzisław także narzeka, że co
jakiś czas jego konto jest blokowane przez administratora strony. Nie zdaje
jednak sobie sprawy, albo nie przyjmuje do wiadomości, że dla innych
użytkowników portalu bywa kłopotliwy. I tu leży źródło jego problemów z
Facebookiem. Co prawda znajomi zawsze mogą go zablokować i po sprawie, ale
przecież nie o to w tym wszystkim chodzi.
Skoro chcemy mieć kogoś wśród grona swoich znajomych, to znaczy, że chcemy
wiedzieć, co u niego słychać. Po co nam jakieś zablokowane „martwe
dusze”, albo „cisi obserwatorzy”, którzy nie dzielą się z nikim wiadomościami, za to chętnie podglądają innych?
Wszyscy mamy jakiegoś bzika na punkcie czegoś lub kogoś. Czasem trudno nad tym
zapanować, no i trochę przeginamy. Może warto się nad tym zastanowić. Nie chcemy przecież narażać się na blokady na forach społecznościowych i.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz