środa, 10 marca 2021

Zespół Tourette'a, czyli przekleństwa różne miewają oblicza.

 

Miejsce akcji: mała miejscowość na Podbeskidziu.
Mieszka tu pewien mężczyzna, nazwijmy go panem Arturem. To mężczyzna około pięćdziesiątki, oczywiście żonaty i dzieciaty. Pan Artur z natury jest dobrym człowiekiem. Uczynny i życzliwy. Na tym jednak kończą się jego zalety. Być może posiada ich znaczniej więcej, ale nikomu nie daje szansy, by mogli się o tym przekonać. Pan Artur bowiem zaczyna dzień od bardzo popularnego przekleństwa k…. ..ć, by następnie wplatać je i to kilkukrotnie w każde niemal zdanie. Na dobranoc, a jakże, nie może go zabraknąć. Repertuar oczywiście ma znacznie bogatszy, ale może lepiej go nie rozwijać.
Ta jego kuchenna łacina sprawia, że więdną uszy, a rodzice starają się trzymać swoje pociechy z dala od pana Artura. Zaprzyjaźnienie się z panem Arturem raczej nie jest możliwe, choćby tylko dlatego, że wstyd za takiego znajomego. Toteż mężczyzna ma niewielu znajomych, przez co nieraz narzeka. Żali się, że ludzie teraz jacyś tacy ani do tańca, ani do różańca, choć do końca nie wiadomo, co przez to rozumie. Można jedynie snuć domysły. Ma też pretensję do sąsiadów, że nie otwierają przed nim drzwi, albo przyjmują go w progu.
Pan Artur nie wie, że tak naprawdę może być chory, a przez swoją chorobę wiele traci.

Na drugim końcu owej miejscowości mieszka pewna kobieta, nazwijmy ją panią Melanią. Kobieta niejedno już w swoim życiu przeszła, mimo  młodego jeszcze wieku. Krótko mówiąc, nie miała łatwego życia. Na tyle dało jej w kość, że z czasem przestała zwracać uwagę na to, jak się zachowuje i co wygaduje. Było jej wszystko jedno, jak postrzegają ją inni. Poniekąd przyczynił się do tego także alkohol, którym próbowała ukoić smutki. Znajomi kobiety mówią, że ma „niewyparzony język”.
W tym przypadku nie jest to bynajmniej tzw. zespół Tourette'a, który ostatnio za sprawą pana Daniela Obajtka „wypłynął” na szerokie wody, tylko zwykłe umiłowanie do wulgaryzmów.

W tej samej miejscowości mieszka też siedemnastoletni uczeń szkoły zawodowej, nazwijmy go Patrykiem. Język Patryka trudny jest do opisana, jeszcze bardziej do zaklasyfikowania go do jakiejkolwiek grupy. Chłopak szczyci się tym, że oprócz wulgaryzmów używa jedynie… zaimków i partykuł. Co poniektórzy koledzy z jego grona z różnym skutkiem próbują go naśladować.
Jednak prędzej czy później przekonują się, że na dłuższą metę nie przynosi im to wymiernych korzyści w żadnej sferze życia. A zwłaszcza w kontaktach damsko-męskich. Dziewczyny stronią od takich kolesi, a nawet okazują im pogardę. I słusznie. Patryk jednak dzielnie trwa przy swoim. Co gorsza poczytuje sobie to za wielką zaletę. Doprawdy trudno to pojąć.
Czy Patryk ma w sobie coś z pana Obajtka? Nie wiadomo. Wiadomo za to, że nigdy nie przyszło mu na myśl, iż jego zachowanie może być skutkiem choroby. A szkoda.

 Panu Obajtkowi jednak przyszło to głowy, albo raczej jego przełożonym. Pytanie brzmi: Co dalej? Będzie się leczył, czy nadal tym szczycił, podobnie jak kilkunastoletni Patryk?

Podsumujmy:
Pan Artur nie wie, że jest chory. A może nie jest?
Pani Melania przeklina, bo jest jej wszystko jedno, co wypływa z jej ust. A może to już choroba?
Patryk też nie wie, czy przypadkiem nie jest chory. Póki co jest z siebie dumny.

Trzy przypadki, każdy odmienny. I jak taki biedny, ciężko zapracowany lekarz ma się w tym wszystkim połapać? Jak się nie pomylić i nie postawić złej diagnozy?
I czy w ogóle słyszał przedtem o zespole
Tourette'a? Bo jakoś żaden z normalnych ludzi nigdy wcześniej nie słyszał o takiej chorobie.
I jakby na to nie spojrzeć, pan Obajtek na swój sposób przyczynił się do „oświecenia” polskiego społeczeństwa. Może należą mu się wyrazy uznania? Albo należałoby uhonorować go jakoś i tę trudną do wymówienia chorobę nazwać po prostu Zespołem Obajtka?

A tak na marginesie: Gdy słucham czasem, oglądam poczynania lub czytam o niektórych osobach i wydarzeniach, cisną mi się na usta najgorsze wulgaryzmy. Czy powinnam zacząć się martwić, że to początki zespołu Tourette'a?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

KĄCIK POLITYCZNY

  Zdjęcie: Pixabay Nie o politykę bynajmniej tutaj chodzi, a o zwykłe przyjęcie imieninowe. Na myśl o tym, że zbliżają się imieniny męża, Wa...